Artykuły (marzec 2009)
TV Puls - żenada, niewiedza czy przekraczanie granic?
13/03/2009, napisał: Ice
|
Zastanawialiście się kiedyś czego brakuje Wam w telewizji? Pewnie tak. W dobie dzisiejszych "show", seriali, programów interwencyjnych,
programów informacyjnych brakowało mi jakichś spokojnych programów z których też można się sporo dowiedzieć. Jako, że interesuję się mediami
i pozornie wszystko mi się podoba nigdy się nie dzieliłem takimi przemyśleniami i opiniami.
Wiosna to okres nowych ramówek, propozycji programowych. Tej wiosny to głównie kontynuacje znanych programów, które porywają wielomilionową widownię,
choć oczywiście można wymienić kilka przykładów np. "Hole In The Wall" emitowany w Czwórce. Tego programu mi nie brakowało zupełnie. Ba! Uważałem,
że takiego czegoś nie należy wypuścić do telewizji. Myliłem się. Pewnie powiecie, że jestem jakimś kretynem, bo oglądam kretyński program w TV4.
A sobie mówcie. Nowy program tej stacji jest tak głupi, że... śmieszny. Nie wymaga myślenia, jest prosty, głupi, ale zarazem zabawny.
Coś na zakończenie sobotniego wieczoru, chyba, że ktoś jeszcze ma zamiar oglądać erotyki w Tele5 i Polonii1. Wszystko jest dla ludzi.
Tak samo jak uważałem, że dla ludzi są programy kulturalne. Takowy emituje stacja o bardzo dźwięcznej nazwie - TV Puls. Pewnie kojarzycie ją z Murdochem,
słabą ramówką, słabym programem, albo z próbą tworzenia - swoją drogą - chyba jedynego godnego polecenia programu, czyli serwisu informacyjnego
"Puls Raport". Był, ale szybko poszedł w odstawkę, co zresztą zaskoczyło molochy telewizyjne. Za drogo.
Gdyby ktoś mnie zapytał czego brakuje mi w tej stacji to odpowiedziałbym, że właśnie "Puls Raportu". Można ich było nazwać czystą amatorką,
głównie pod względem realizacji, ale to się zmieniało z dnia na dzień. Widać było, że ludzie pracujący przy tym projekcie robili to z pasją.
No, ale cóż. Wystarczą dwie, trzy osoby i całą pracę można usunąć. Dlatego nie ma co się porywać z motyką na słońce, wszak wiadomo, że przykre jest to,
że trzeba usunąć to co dobre... Po rozwiązaniu redakcji powiedziałem sobie, że tego kanału już nigdy nie włączę, bo nie mam co tam oglądać.
Druga strona medalu była taka, że po prostu nie lubię jak ktoś robi mnie... sami wiecie w co. W tej telewizji o to się nie ma co martwić.
Będziesz oglądał ją non stop codziennie, przyzwyczaisz się a potem okaże się, że Twój ulubiony serial lub program albo nie jest już emitowany,
albo został przeniesiony na ósmą rano a informacji o tym nigdzie, ale to nigdzie nie uświadczysz. Jednak po jakimś czasie - wiem tylko,
że po długim odstępie czasu - zaczęło mi czegoś brakować w tym całym kwadratowym pudle. Sezon wiosenny w telewizji już się rozpoczął, jest co oglądać,
ale ja szukałem czegoś innego, czegoś bardziej spokojnego. Co prawda poszukiwania rozpocząłem dużo wcześniej przed rozpoczęciem sezonu,
ale to mały szczegół - i tak wiedziałem co mnie czeka. No i powróciłem do Pulsu. Łał. Trochę się zmieniło. Kompletnie nie wiedziałem gdzie co jest
i jak poukładane, dlatego zapoznałem się z ofertą. Znalazłem to czego szukałem. Oczywiste jest to, że emitowany już wcześniej, ale właśnie
tego mi brakowało - wcześniej wspomnianego programu kulturalnego - "Puls Kultury". Co prawda zmienili się prowadzący
(nigdy wcześniej nie widziałem Łukasza Sobolewskiego w TV Puls, a tym bardziej w tym programie - widziałem go tylko w Superstacji),
formuła, studio i te bajery, bez których niektórzy nie wyobrażają sobie telewizji. Jednak wartość ta sama i za to duży plus, bo wykonali
to wszystko umiejętnie. Pierwszy raz mnie porządnie zaskoczyli. Tak się wciągnąłem, że nie pomijałem zupełnie premier.
Tak się wciągnąłem, że coraz częściej oglądałem ponownie tą stację. Tak się wciągnąłem, że zacząłem dostrzegać inne ciekawe produkcje w TV Puls.
Myślałem, że bez inwestora to oni nawet nie wyprodukują jakichś zastępczych programów, aby nie zapychać ramówki powtórkami.
Ale jednak - kolejne zaskoczenie. "Prawdę Mówiąc" Agnieszki Porzezińskiej to był świetny program. Co z tego, że był tani. Co z tego,
że to nie było show. To był taki luźny program poruszający dość ciekawe tematy i który stawiał na interaktywność widza z prowadzącą i gościem.
Nie było to robione w nachalny sposób, bo jakby tak było to bym nawet na ten program nie splunął. A jednak. Programu sobie długo nie pooglądałem
bo dopadła mnie już wcześniej informacja, że go nie będzie. Bolało. Nie wiem z jakiego to powodu - czy to wyniki oglądalności,
czy to kolejna forma oszczędności, bo znowu brakuje pieniążków, a inwestora nadal brak. Nie wiem, bo już sam zgłupiałem. Dobra, powiedziałem.
Przeboleję. Nie długo.
Doznałem totalnego szoku kiedy dowiedziałem się, że inna propozycja tej chorej stacji (w końcu po kilku zawałach) będzie emitowana będzie o godzinie
1:00. O jakiej produkcji mówię? Wiadomo - "Wszystkie słowa dozwolone", czyli o dawnym "Pulsie Kultury". Co ciekawe, nie zdziwiłoby mnie
to gdyby to były powtórki, bo to by było całkiem normalne. Ale tutaj chodzi o premiery. Ja, jako człowiek, który zajmuje się kilkunastoma
sprawami w ciągu tylko siedmiu dni tygodnia nie mogę pozwolić sobie na oglądanie telewizji w ciągu dni roboczych po godzinie pierwszej w nocy.
Nie będę pisał, że żądam przeniesienia programu na wcześniejszą porę bo tak chcę, bo to by było nie poważne i głupie. Zniewala mnie tylko lekkomyślność
osób odpowiedzialnych za ramówkę, program i całokształt. "Wszystkie słowa dozwolone" był jednym z najchętniej oglądanych programów tej telewizji.
Wiem, bo sprawdzałem. W sumie jeśli by nie był to nie widzielibyśmy go tyle czasu na tym kanale. Dziwię się, że osoby, które są za to odpowiedzialne
doprowadzają do śmierci dobry program. To dziwne, delikatnie mówiąc. Najbardziej mnie dziwi, że o godzinie 23 wolą wsadzić po raz kolejny
"Wszyscy Kochają Raymonda". Czasami się zastanawiam czy jedna osoba nie macza przy tym paluchów. A może ktoś lubi to oglądać z zarządu.
Tego już nie wiem. Jestem wręcz zdumiony. Żadna porządna telewizja nie emitowałaby programu własnego po pierwszej w nocy, tym bardziej w formie premier.
Szczerze mówiąc to lepiej zakończyć produkcję niż niszczyć taki program w taki sposób. Przynajmniej tak myślę...
|
|